Zawsze jest taki moment po weselu, kiedy robi się nagle cicho. Dekoracje są już zdemontowane, ostatni goście wyjechali, a my możemy wreszcie usiąść i pomyśleć o tym, co wydarzyło się przez ostatnie dni.


I choć często jesteśmy wtedy naprawdę zmęczeni, czujemy ogromną satysfakcję.

Bo za każdym ślubem stoją miesiące rozmów, planowania, podejmowania decyzji i budowania zaufania. A później przychodzi ten jeden dzień, w którym wszystko nabiera sensu.

Najbardziej zostają z nami nie perfekcyjnie ustawione stoły czy idealnie dobrane kwiaty, ale ludzie. Wzruszenie podczas ceremonii, szczęście pary młodej, spontaniczne reakcje gości i wiadomości, które dostajemy już po powrocie do Polski.


To właśnie te chwile przypominają nam, dlaczego wybraliśmy tę pracę.

Sezon ślubny dobiegł końca, ale w My Italian Wedding już myślimy o kolejnych historiach, nowych miejscach i pomysłach, które będziemy realizować.


A my? Na chwilę zamieniamy ślubne harmonogramy na spokojną kawę. Najlepiej gdzieś we Włoszech.


Ciao, Wedding Season! Grazie per tutto!


Do zobaczenia w kolejnym sezonie!